Oficjalne podjęcie decyzji o założeniu własnej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością to niesamowicie ekscytujący moment dla każdego przedsiębiorcy. Kiedy formalności w systemie internetowym lub u notariusza dobiegają końca, w głowie zaczyna kiełkować wizja podboju rynku. Wtedy jednak na scenę wkracza pojęcie, które wielu początkującym prezesom spędza sen z powiek, a mianowicie słynny kapitał zakładowy. Przepisy polskiego prawa mówią jasno, że aby uruchomić taką firmę, należy na start wnieść minimum pięć tysięcy złotych. Wokół tej kwoty narosło tak wiele skrajnych i nieprawdziwych opinii, że najwyższy czas rzucić na nie zupełnie nowe, jasne światło.

Najpopularniejsza legenda, którą bardzo łatwo napotkać na biznesowych forach internetowych, głosi, że wspomniane pięć tysięcy złotych to nienaruszalna świętość. Według internetowych wpisów te pieniądze muszą leżeć nietknięte na koncie bankowym jako żelazna rezerwa na czarną godzinę, najlepiej z założoną wirtualną kłódką. Świeżo upieczeni właściciele firm żyją więc w przekonaniu, że zostali zmuszeni do zamrożenia własnej gotówki, z której nie będą mogli skorzystać przez cały okres funkcjonowania biznesu. Na szczęście rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, a ta rzekomo surowa reguła okazuje się kompletnym mitem.

Prawda jest taka, że kapitał zakładowy to nic innego jak finansowy pas startowy dla Twojej nowej działalności. Z chwilą, gdy wspólnicy przelewają te środki na nowo otwarte konto bankowe firmy, stają się one pełnoprawną własnością spółki. A przecież każda firma powstaje po to, aby inwestować, działać i generować zyski. Oznacza to, że z tych pieniędzy można, a wręcz powinno się korzystać już od pierwszego dnia po rejestracji w Krajowym Rejestrze Sądowym. Nie ma potrzeby czekania na specjalne zgody czy mityczne zatwierdzenia, ponieważ te fundusze mają po prostu napędzać Twój biznes na samym początku drogi.

Zakres tego, na co można legalnie przeznaczyć te startowe pieniądze, jest naprawdę szeroki i obejmuje właściwie wszystko, co służy prowadzeniu i rozwojowi firmy. Jako prezes możesz z tych środków wyposażyć swoje nowe stanowisko pracy, kupując nowoczesny komputer, wygodny fotel czy niezbędny do kontaktu z klientami smartfon. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby z kapitału zakładowego sfinansować stworzenie profesjonalnej strony internetowej, zaprojektowanie identyfikacji wizualnej marki czy uruchomienie pierwszych kampanii marketingowych w mediach społecznościowych. Te pieniądze świetnie sprawdzą się także przy opłacaniu bieżących rachunków, takich jak najem przestrzeni biurowej, abonament za oprogramowanie do fakturowania czy wreszcie faktura za profesjonalną opiekę księgową, która zagwarantuje Ci święty spokój. Wszystkie te zakupy zostaną zakwalifikowane jako standardowe koszty prowadzenia działalności gospodarczej.

Gdzie zatem kryje się wspomniany w tytule haczyk, przed którym tak często ostrzegają doradcy podatkowi? Odpowiedź tkwi w jednej, fundamentalnej zasadzie, o której nigdy nie wolno zapominać, czyli o rozdzielności majątkowej. Spółka z ograniczoną odpowiedzialnością to w świetle prawa zupełnie osobny byt, a jej konto bankowe nie jest prywatnym przedłużeniem portfela właściciela. Każda wydana złotówka musi mieć swoje jasne uzasadnienie i pokrycie w dokumentach. Oznacza to, że nie można ot tak wypłacić gotówki z bankomatu na prywatne zakupy spożywcze, weekendowy wyjazd czy rodzinny obiad. Każdy wydatek pokryty z kapitału zakładowego musi wrócić do biura rachunkowego w postaci faktury wystawionej bezpośrednio na dane Twojej spółki.

Prowadzenie własnego biznesu staje się znacznie prostsze, gdy obok siebie ma się partnerów, którzy zdejmują z barków urzędowy żargon i tłumaczą zawiłości prosto z mostu. Kapitał zakładowy to nie powód do zmartwień, lecz realne narzędzie ułatwiające start. Jeśli chcesz mieć pewność, że od pierwszych dni zarządzasz finansami swojej spółki w sposób w pełni bezpieczny i optymalny, zapraszamy do kontaktu z Biurem Rachunkowym Podatki w Punkt, gdzie dbamy o to, aby każdy krok w Twoim biznesie był stawiany z pełną pewnością i bez zbędnego stresu.